Do it
dla telefonu Sendo
Kod: RM3316329NUV
Aby otrzymać real music Do it - Nelly Furtado wyślij sms o treści RM3316329NUV pod numer 7428
Aby wysłać do znajomego: Wyślij sms o treści +48xxxxxxxxx:RM3316329NUV na numer 7428
Cena SMSa wynosi 4 pln (4.88 pln z VAT).

Usługa real music dostępna na telefony Sendo: X,
Powered by Wapster.pl Reklamacje: wapster@wapster.pl | Aby skorzystać z tej usługi musisz mieć skonfigurowany telefon do połączeń z WAP.
Wierszyk...
Nie znali nigdy, co to jest dostatek, Lecz znali tylko - co trud i potrzeba; Nieraz im brakło mleka w piersiach matek, Nieraz im brakło na zagonach chleba... Nie znali nigdy tej pomyślnej doli, W której bez troski o jutrzejszą strawę Duch ludzki, z mroku budząc się powoli, Na światło oczy otwiera ciekawe, Gdyż od kolebki czatowała bieda, Co duszy dziecka rozwinąć się nie da. Los im poskąpił wszystkich swoich darów I dał im środków do walki za mało. Prócz życia trudów i życia ciężarów, Jedno im prawo - do życia zostało. Jednak znosili swą nędzę cierpliwie, Jako istnienia warunek niezmienny; Marząc o przyszłym a bogatszym żniwie Zapominali o trosce codziennej, Żądając w zamian za pracę mozolną, By im wraz z dziećmi wyżyć było wolno. Lecz teraz próżne wszelkie wysilenia! Żadna wytrwałość zbawić ich nie może: Głód - ciała w żywe szkielety zamienia, Kładąc w ciemnościach na zmrożone łoże. Dziś nie o sytość, lecz o żywot idzie, Gdyż to nie zwykłej nędzy widmo blade, Lecz śmierć głodowa w całej swej ohydzie Tysiącom rodzin zwiastuje zagładę; W zimowej nocy wchodzi w ich mieszkania, Przynosząc męki wolnego konania. To śmierć głodowa! Przy zgasłym ognisku Zasiada wlokąc całun lodowaty I matkom dzieci porywa z uścisku, I nagie trupy zostawia wśród chaty, I kroczy dalej w upiora postaci Rozpościerając gorączkowe dreszcze... A zmarły wstaje, by zabijać braci, Za krzywdy swoje mszcząc się w grobie jeszcze, I rozszerzając zaraźliwe tchnienia Idzie do ludzi przemawiać sumienia. A ci, co jeszcze wśród mogił zostali, Aby oglądać męczarnie swych rodzin, Trawieni ogniem, co wnętrzności pali, Mierzą ostatek uchodzących godzin I patrzą w otchłań... szukając gdzieś na dnie Nie uchwyconej ocalenia mocy. Ale myśl w próżni kręci się bezwładnie I gaśnie w głuchej odrętwienia nocy... I nic nie mogąc odnaleźć, nędzarze, Chylą z rozpaczą wychudzone twarze. Wiedzą, że wszędzie ta sama dokoła Głodowej śmierci konieczność straszliwa, Że brat ratunku udzielić nie zdoła, Bo sam go teraz daremnie przyzywa. Więc milczą - patrzą na śniegu posłanie, Słuchają wiatru żałobnego wycia I w ciemność smutne rzucają pytanie: Gdzie jest ich prawo najświętsze do życia? Czemu są na śmierć skazani i za co, Gdy na chleb ciężką zarabiali pracą? Kto im odpowie na ten wykrzyk głuchy? Ludzkość zostanie w odpowiedzi dłużną, Bo choć szlachetne poruszą się duchy I miłosierdzie pospieszy z jałmużną, Rzucone wsparcie nie rozstrzygnie w niczem I w niczym ciemnych pytań nie rozświeci, I ziemia dalej z sfinksowym obliczem Będzie pożerać pracujące dzieci, A ludzkość będzie roztrząsać, ciekawa, Ten zgrzyt w harmonii społecznego prawa. --